Finał „Gwiezdnych Wojen”, czyli godne zwieńczenie jednego z największych odkryć w dziejach kina. Nie wiem, dlaczego twórcy stosują schemat: najlepsza ma być trzecia część, pierwsza średnia, a druga najgorsza i w nowych, i w starych epizodach gwiezdnej sagi, ale ostatecznie wyszło im to na dobre.
Epizod szósty to ostateczne rozprawienie się z najpotężniejszymi siłami zła, czyli zniszczenie Gwiazdy Śmierci i pozbawienie życia dwóch najpodlejszych Sith’ów. Będziemy świadkami ostatniej walki na miecze świetlne, walki statków kosmicznych oraz odpowiedzi na pytanie, kto na koniec okaże się dobry a kto zły. Dynamiczna akcja i polot filmowców sprawił, iż jest to godne zakończenie całej historii i, że za ponad dziesięć lat trzeba będzie nakręcić jej początek. Ostatecznie można stwierdzić, że film jest doskonały w każdym calu.
Koniec końców całość to finał na jaki „Gwiezdne Wojny” zasługiwały i dzięki któremu zapamiętamy je na długie lata, być może aż do końca naszej galaktyki.